← Powrót do Biuletynu
Dlaczego wykwalifikowana migracja jest popularna

Dlaczego wykwalifikowana migracja jest popularna

Imigracja jest często politycznie toksyczna. A jednak „wysoko wykwalifikowana” imigracja — idea sprowadzania wykształconych profesjonalistów, takich jak lekarze i inżynierowie — wyróżnia się jako rzadki punkt zgody. Nie potrafię znaleźć żadnego zapisu o masowym proteście gdziekolwiek na świecie przeciwko napływowi wykwalifikowanych zagranicznych pracowników lub przeciwko zmianie polityki mającej na celu ich przyciągnięcie.

Coraz szerzej uznaje się w całym spektrum politycznym, że taka wykwalifikowana migracja jest zarówno bardzo dobra dla gospodarki, jak i wyjątkowo popularna. Ale wielu inteligentnych ludzi wciąż nie zgadza się co do tego, dlaczego jest popularna. Najprostszą odpowiedzią — „bo jest dobra dla gospodarki” — nie da się w pełni wytłumaczyć tego zjawiska, ponieważ mnóstwo polityk sprzyjających wzrostowi nie jest popularnych. A najczęstsze i najbardziej logiczne wyjaśnienie — „ludzie to popierają, bo nie konkurują z imigrantami osobiście” — nie pasuje do faktów. W rzeczywistości wykształceni rdzenni mieszkańcy, którzy najprawdopodobniej konkurowaliby z wykwalifikowanymi imigrantami, są ich największymi zwolennikami.

Prawdziwe powody są bardziej interesujące i wskazują również na to, jak możemy uczynić inne rodzaje imigracji bardziej akceptowalnymi.

Tak, wykwalifikowana imigracja jest niezwykle popularna

Znam wiele osób — w tym siebie — które porzuciły wszystko inne, nad czym pracowały, po zetknięciu się ze słynnym artykułem Michaela Clemensa „Trillion-Dollar Bills on the Sidewalk”, pokazującym, że zniesienie barier migracyjnych na świecie mogłoby przynieść korzyści ekonomiczne znacznie większe niż jakakolwiek inna reforma polityki międzynarodowej. Dla mnie podobny moment olśnienia na politycznej stronie zagadnienia nastąpił, gdy po raz pierwszy zobaczyłem wyniki sondaży pokazujące, że wysoko wykwalifikowana imigracja jest znacznie bardziej popularna niż jakikolwiek inny rodzaj. Widziałem te same wyniki we własnych badaniach i w pracach moich kolegów, w różnych kontekstach, metodologiach, a nawet w kilku rzeczywistych eksperymentach politycznych przeprowadzanych przez rządy.

Zatem bądźmy precyzyjni co do faktów. Wiemy, że w większości krajów OECD duże większości względne lub bezwzględne opowiadają się za przyjmowaniem większej liczby wykwalifikowanych lub wykształconych imigrantów. W Stanach Zjednoczonych większość głównych sondaży zazwyczaj wykazuje zdecydowaną przewagę poparcia dla zwiększenia wykwalifikowanej imigracji. A poparcie jest niezwykle stabilne, niezależnie od tego, jak zadasz pytanie lub kogo zapytasz: elity czy szeroką opinię publiczną, lewicę czy prawicę, osoby z wyższym wykształceniem czy bez.

To po prostu zdumiewające, jak stabilne jest publiczne poparcie dla wykwalifikowanej imigracji. W mojej ostatniej książce dokumentuję, że ta „premia za umiejętności” — czyli preferencja ludzi dla imigracji wykształconych profesjonalistów — wytrzymuje każdy rozsądny wybór pomiaru i analizy.

I nie, to nie chodzi tylko o interes własny

Najpowszechniejsze wyjaśnienie, rozpowszechnione zarówno wśród ekonomistów akademickich, jak i zwykłych ludzi, głosi, że rdzenni mieszkańcy popierają wykwalifikowanych imigrantów po prostu dlatego, że nie muszą z nimi konkurować. To wyjaśnienie ma doskonały sens, ale dane nie pasują do prostego modelu konkurencji o pracę. Gdyby dominował interes własny, wysoko wykształceni rdzenni mieszkańcy — ci, którzy najprawdopodobniej stanęliby w obliczu konkurencji ze strony wykwalifikowanych imigrantów — powinni być najbardziej przeciwni. W praktyce są najbardziej popierający, niezależnie od statusu zatrudnienia, a nawet orientacji politycznej.

Kluczowy wykres z Hainmueller & Hiscox (2010) pokazujący, że publiczne poparcie dla wysoko wykwalifikowanej imigracji jest wiarygodnie wyższe niż dla nisko wykwalifikowanej imigracji wśród respondentów amerykańskich o każdym poziomie wykształcenia.

Ale interes własny może mieć znaczenie na marginesie i w niszowych rynkach. Na przykład jedno fascynujące ukierunkowane badanie pracowników technologicznych w Dolinie Krzemowej wykazało, że ci — generalnie kosmopolityczni i proimigracyjni — pracownicy byli bardziej przeciwni rozszerzeniu konkretnych wiz (H-1B) (które słusznie rozumieli jako zagrożenie dla ich perspektyw zawodowych) niż ogół populacji. Ale ważne jest, by pamiętać, że takie przypadki są nietypowe w szerokim gronie wyborców, a większość wyborców — nie wspominając o ekspertach — prawdopodobnie nie potrafi wskazać konkretnej wizy, która w wymierny sposób zmieniłaby ich osobisty dobrobyt. Ja osobiście na przykład nie mam pojęcia, jak mnóstwo rozporządzeń wykonawczych Trumpa dotyczących imigracji wpłynęłoby na moje oczekiwane zatrudnienie lub dochód jako profesora.

Prawdziwy powód: intuicyjne korzyści publiczne

Jeśli osobiste bezpieczeństwo zatrudnienia i uprzedzenia klasowe nie są głównymi czynnikami, to co nimi jest? Najprostsza odpowiedź pasująca do danych: rdzenni mieszkańcy krajów przyjmujących popierają wykwalifikowaną imigrację, ponieważ intuicyjnie rozumieją, że jest ona dobra dla ich kraju. W terminologii akademickiej poparcie to opiera się na tak zwanych percepcjach socjotropicznych — ocenianiu polityk pod kątem ich wpływu na „nas”, a nie na własną wypłatę. Zwykli ludzie mogą nie znać ani w pełni rozumieć ogromnych korzyści wysoko wykwalifikowanej imigracji dla wzrostu produktywności i innowacyjności, ale niemal instynktownie — i całkiem słusznie — postrzegają wykwalifikowanych przybyszów z pracą jako dobrodziejstwo dla finansów publicznych, zdolnych zapełnić ważne niedobory i ożywić społeczności.

To nie są tylko odczucia. W dużych eksperymentach conjoint dotyczących wyboru imigrantów, o których wspomniałem wcześniej, Amerykanie z całego spektrum politycznego preferowali hipotetycznych imigrantów z wyższym wykształceniem, pracujących w wysoko wykwalifikowanych zawodach i nieoczekujących pomocy publicznej. Penalizowali skądinąd podobne profile, które „nie miały planów pracy”, niezależnie od kraju pochodzenia imigrantów. W moich badaniach stwierdzam również, że nawet skądinąd sceptyczni respondenci są gotowi poprzeć polityki zwiększające liczbę wykwalifikowanych pracowników-imigrantów, gdy te polityki są wyraźnie korzystne — wyraźnie i bezpośrednio powiązane z celami narodowymi, takimi jak wspieranie gospodarki. Wreszcie w jednym eksperymencie ankietowym z Japonii, który uważam za szczególnie przekonujący, respondenci przestawali popierać hipotetycznych wykwalifikowanych imigrantów, gdy ci nie mieli wnosić wkładu ekonomicznego z jakiegoś powodu — czy to z wyrażonego przez nich pragnienia pracy w nisko wykwalifikowanych zawodach, czy z braku chęci do pracy w ogóle.

Bardziej niejasne wyjaśnienia nie wytrzymują próby

Choć niewielu ekspertów wierzy, że interes własny odgrywa dużą rolę w opinii o imigracji, nie wszyscy zgadzają się z tą „socjotropiczną” interpretacją „premii za umiejętności”. Zamiast tego, na dobre i na złe, wśród akademików wciąż panuje powszechne podejrzenie, że wyborcy mogą preferować wykwalifikowanych imigrantów z powodu jakiegoś uprzedzenia — czy to stronniczości wobec nisko wykwalifikowanych imigrantów (co jest prawdą niemal z definicji!), czy niechęci wobec określonych grup etnicznych. Krótko mówiąc, względna popularność wykwalifikowanej imigracji może po części wskazywać na preferencję hierarchii lub niechęć do ludzi i grup etnicznych o niższym statusie społeczno-ekonomicznym. Mam starszą pracę akademicką pokazującą, że wyborcy w Hiszpanii mają tendencję do lubienia imigrantów z bogatszych krajów, co nie wydaje się w pełni wyjaśnione ekonomicznym wkładem tych imigrantów ani ich bliskością kulturową. Pomyślmy na przykład o brytyjskich emerytach żyjących w Sewilli, którzy — przynajmniej przed Brexitem — korzystali z lokalnych usług i służby zdrowia za darmo, nie mówili po hiszpańsku, a jednak wywoływali mniejszą niechęć wśród miejscowych niż zagraniczni pracownicy z Rumunii.

Ale ważne, by nie zgubić lasu z powodu drzew. Życie jest skomplikowane i pełne niuansów, a uprzedzenia są niewątpliwie czynnikiem, ale premia za umiejętności to znacznie więcej niż tylko faworyzowanie wyżej postawionych cudzoziemców. Jeśli wysoko wykształcony, biały przybysz lub grupa nie ma wnosić wkładu, poparcie spada tak samo jak dla każdego innego. Podsumowując, wyborcy lubią wykwalifikowanych migrantów za to, co robią, a nie po prostu za to, kim są.

Skoro wszyscy lubią wykwalifikowanych imigrantów, dlaczego są oni ograniczani?

Biorąc pod uwagę szerokie poparcie społeczne i wyraźne zalety wysoko wykwalifikowanej imigracji, można by się spodziewać, że kraje będą rywalizować o przyjmowanie większej liczby takich pracowników. Wykwalifikowaną imigrację można postrzegać jako prototypową „kwestię 80/20”, której „popularyści” i większość innych strategów politycznych nieustannie szukają. W terminologii nauk politycznych jej szerokie poparcie zbliża ją raczej do kwestii waloryzacyjnej niż pozycyjnej — gdzie, przynajmniej w teorii, większość wyborców zgadza się co do celu i nagrodziłaby polityków, którzy obiecują lub mają doświadczenie w jego realizacji.

Jednak w praktyce wykwalifikowana migracja jest ściśle kontrolowana niemal wszędzie. Rządy narzucają limity, przeszkody biurokratyczne i wąskie kryteria kwalifikowalności, które utrudniają przeprowadzkę — nawet „najlepszym i najzdolniejszym” talentom. Istnieje wiele możliwych przyczyn tej rozbieżności między opinią publiczną a polityką, od legislacyjnego impasu i polaryzacji po wpływy grup interesu. Zamiast je wszystkie tu analizować, zwrócę uwagę na dwa, które są bardziej specyficzne dla naszej obecnej polityki imigracyjnej.

Po pierwsze, poparcie na poziomie 80/20 to nie 100/0. Nawet wykwalifikowana imigracja tworzy zwycięzców i przegranych. I to nie tylko w krajach przyjmujących, ale także w krajach wysyłających, rodząc uzasadnione, choć nie zawsze przemyślane, obawy o możliwy „drenaż mózgów”. Jednocześnie wiele istniejących polityk, jak amerykańska wiza H-1B, a nawet niektóre proponowane korekty, są dalekie od ideału. Zatem mniejszość wyborców i intelektualistów nadal sprzeciwia się wykwalifikowanej imigracji (i zazwyczaj wszelkiej imigracji), ale mają oni tendencję do bycia bardziej wokalnymi i coraz bardziej skoncentrowanymi na prawicy politycznej. Ta koncentracja może czynić ich nieproporcjonalnie wpływowymi, gdy konserwatyści sprawują władzę. Pod koniec 2024 roku na przykład amerykańscy Republikanie otwarcie podzielili się w sprawie programu H-1B, gdzie jedni domagali się ograniczeń, a inni bronili go jako kluczowego dla wzrostu.

Po drugie, w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach polityka imigracyjna często łączy w jedno wszystko, co związane z przepływem cudzoziemców: bezpieczeństwo granic, procedury azylowe i liczbę wiz dla wykwalifikowanych pracowników traktowane są jako elementy tej samej debaty. Politycy obawiają się, że postrzeganie ich jako „proimigracyjnych” w jednym obszarze może wywołać szerszą reakcję zwrotną, więc wahają się przed rozszerzaniem nawet najpopularniejszych programów. Sytuację pogarsza fakt, że Demokraci i inne lewicowe, proimigracyjne partie często traktują priorytetowo humanitarną stronę imigracji kosztem pragmatycznej, pozostawiając wykwalifikowaną migrację politycznie odsłoniętą na ataki natywistyczne z prawej strony.

Lekcje o tym, dlaczego ludzie sprzeciwiają się lub mogliby poprzeć inne rodzaje imigracji

Zrozumienie, dlaczego wyborcy faworyzują wykwalifikowanych migrantów, daje prostą, ale ważną lekcję: ludzie chcą widzieć, jak przybysze wzmocnią ich kraj. Poparcie dla wykwalifikowanej migracji opiera się na postrzeganiu wyraźnych, namacalnych korzyści narodowych. Gdy imigracja jest wiarygodnie przedstawiana jako rozwiązanie pilnych problemów i obsadzanie kluczowych ról, większość wyborców jest gotowa ją poprzeć — nawet jeśli sami nie wyznają wartości kosmopolitycznych.

Dlatego też inne kategorie, takie jak nisko wykwalifikowana migracja i przyjmowanie ze względów humanitarnych, zwykle napotykają większe trudności: ich korzyści są mniej bezpośrednio widoczne dla szerszej opinii publicznej. Wyzwanie polega nie na tym, że takie programy nie mogą przynieść wartości (mogą!), lecz na tym, że wyborcy mają trudności z powiązaniem ich z poprawą własnego życia lub swojej społeczności. Przezwyciężenie tej luki wymaga wyjścia poza lepszą komunikację ku lepszym politykom, które czynią wkład konkretnym i łatwym do zrozumienia z samego założenia.

Choć niektórzy eksperci słusznie sceptycznie podchodzą do zdolności urzędników imigracyjnych do precyzyjnego wskazywania aktualnych niedoborów na rynku pracy, obiecującym podejściem w przypadku nisko wykwalifikowanej migracji jest powiązanie przyjęć z najwyraźniejszymi regionalnymi lub sektorowymi długoterminowymi potrzebami — takimi jak opieka nad dziećmi, opieka nad osobami starszymi i rolnictwo. W przypadku migracji humanitarnej programy prywatnego lub społecznego sponsoringu mogą powiązać nowo przybyłych z aktywnym wsparciem chętnych mieszkańców i firm, zmieniając postrzeganie ich obecności z obciążenia na atut. W obu przypadkach celem jest odtworzenie percepcji „wygrana-wygrana”, która czyni wykwalifikowaną migrację szeroko popularną. W ciągu najbliższych tygodni będę pisał o takich politykach bardziej szczegółowo (bądźcie czujni!).

Ale szersza kwestia polega na tym, że imigracja nie musi być grą o sumie zerowej. Wykwalifikowani migranci nie są popularni dlatego, że wyborcy nie dostrzegają konkurencji, lecz dlatego, że intuicyjnie czują, iż kraj zyskuje na ich przybyciu. Odtworzenie tej percepcji — pokazanie w konkretnych kategoriach, jak imigracja służy interesowi narodowemu — może poszerzyć poparcie daleko poza niszę inżynierów i naukowców. Jeśli polityka imigracyjna zostanie zaprojektowana z myślą o tym, może stać się propozycją o sumie dodatniej, w której przybysze postrzegani są nie tylko jako ludzie do pomocy lub potencjalne zagrożenie, ale jako przyjaciele i partnerzy w budowaniu lepszej przyszłości dla wszystkich.

Pierwotnie opublikowano na Substack.
To tłumaczenie zostało wykonane z pomocą AI i może nie w pełni oddawać oryginalne treści. Proszę odnieść się do angielskiej wersji na Substack jako tekstu wzorcowego.
Sugerowany sposób cytowania
Kustov, Alexander. 2025. "Why Skilled Migration Is Popular." Popular by Design, August 18, 2025. https://alexanderkustov.substack.com/p/why-skilled-migration-is-popular