← Powrót do Biuletynu
Niewygodne prawdy o imigracji

Niewygodne prawdy o imigracji

Proszę polub, udostępnij, skomentuj i zasubskrybuj. Pomaga to newsletterowi rosnąć bez wkładu finansowego z Twojej strony. Dziękuję za czytanie.

Zastrzeżenie: to jest długi post, który, mam nadzieję, będzie informacyjny niezależnie od bieżących wydarzeń czy tego, gdzie stoisz dziś w kwestiach imigracji. Podejrzewam też, że będzie przygnębiający, szczególnie dla wielu moich własnych czytelników, którzy są generalnie dobrze wykształceni, lewicowi i silnie kosmopolityczni. Zaznaczę swoje własne wątpliwości i mam nadzieję, że zachowasz otwarty umysł, mówiąc mi w komentarzach, dlaczego uważasz, że się mylę.

Oto niewygodna prawda: dużo z tego, co liberalne elity po obu stronach Atlantyku mówią o imigracji, jest celowo mylące w sposób, który ma znaczenie dla polityki i demokratycznego zaufania. Zazwyczaj nie jest to całkowicie zmyślone. Jest raczej formą “elitarnej dezinformacji” zbudowanej z selektywnego framingu, strategicznych pominięć i “szlachetnych” półprawd. I prawdopodobnie utrudnia, a nie ułatwia, budowanie trwałych większości dla bardziej liberalnych polityk imigracyjnych w długiej perspektywie. A zatem to, co spróbuję tu zrobić, to skatalogowanie kilku najważniejszych i najbardziej destrukcyjnych mitów po mojej stronie.

Żeby odsłonić karty: piszę to jako ktoś, kto doszedł do przekonania, że bogate demokracje mają interes w zapraszaniu większej liczby wybranych imigrantów, i kto właśnie opublikował książkę realistycznie prezentującą tę tezę. Zdałem też sobie sprawę, że niektórzy rozsądni ludzie się nie zgadzają, więc wierzę również, że odmowa uznania niewygodnych prawd o kosztach pewnych polityk imigracyjnych nie chroni sprawy proimigracyjnej. Jak coraz wyraźniej pokazuje często bezsensowne i okrutne podejście do imigracji drugiej administracji Trumpa, przekazuje ona amunicję ludziom znacznie dalszym od prawdy i podstawowej godności. Dlatego wskazywanie na dezinformację po stronie proimigracyjnej nie jest koniem trojańskim dla ksenofobii, ale próbą wyjaśnienia, dlaczego nasze własne narracje są kruche — i jak ta kruchość pomaga siłom, których najbardziej się obawiamy.

Sedno problemu polega na tym, że rzadko mówimy głośno to, co wszyscy wiemy po cichu: niektóre polityki imigracyjne, a więc i niektórzy imigranci, których sprowadzają, są znacznie bardziej korzystni ekonomicznie lub kulturowo niż inni dla krajów przyjmujących. Zamiast tego mówimy tak, jakby “imigracja” była pojedynczym, abstrakcyjnym dobrem, które działa dla wszystkich, wszędzie i pod każdym projektem polityki.1 To nie tylko technicznie błędne z punktu widzenia dowodów, ale również politycznie samobójcze.

Kiedy rzeczywistość nie pasuje do tej historii — że imigracja jest zawsze pozytywna i nie ma wad — wyborcy nie dochodzą do wniosku, że imigracja jest skomplikowana. Dochodzą do wniosku, że ludzie u władzy nie są z nimi szczerzy, tak jak wielu doszło do wniosku podczas spartoloszonej reakcji na Covid i w innych kwestiach.

Nie mówię tylko o kilku niechlujnych tekstach opiniodawczych. Problemem jest cały ekosystem informacyjny, w którym żyją ludzie tacy jak ty i ja i który pomagamy podtrzymywać. Proimigracyjni badacze wybierają tematy i sposoby analizy danych, które mają tendencję do, przynajmniej lekko, faworyzowania ich poglądów.2 Następnie nawet najostrożniejsza analiza jest selektywnie podkreślana lub bagatelizowana. Jak w wielu kwestiach politycznych, grupy rzecznicze i think tanki zamieniają najwygodniejsze ustalenia w hasła. Media o liberalnym nachyleniu następnie wybierają te hasła do prostych narracji typu “imigracja jest dobra”. W końcu rzecznicy i politycy powtarzają najczystsze wersje w przemówieniach, praktycznie bez żadnych oryginalnych zastrzeżeń.3

Co mam na myśli przez “elitarną proimigracyjną dezinformację”

Opierając się na pracy Josepha Heatha o elitarnej progresywnej dezinformacji klimatycznej oraz na tekście Matthew Yglesiasa o dezinformacji elit jako niedocenianym problemie, filozof Dan Williams przekonująco argumentował, że duża część tzw. dezinformacji dzisiaj nie pochodzi od anonimowych trolli czy farm botów, ale z szanowanych instytucji obsadzonych przez wysoko wykształconych profesjonalistów. Williams definiuje elitarną dezinformację nie jako prymitywne fake newsy, ale jako komunikację, która:

W tych środowiskach ludzie rzadko otwarcie kłamią. Wybierają, które wygodne liczby podkreślić, których przychylnych ekspertów cytować i których niewygodnych pytań nigdy nie zadać. Z czasem tworzy to publiczną narrację, która jest technicznie obronna i emocjonalnie satysfakcjonująca, a jednak stanowi istotne zniekształcenie najlepszych dostępnych dowodów. Tymczasem sprzeczne informacje są cicho odfiltrowywane jako “nieprzydatne” lub “paliwo dla ksenofobów”.

Z powodu polaryzacji edukacyjnej tego rodzaju elitarna dezinformacja dziś często skłania się w kierunku progresywnym. Wysoko wykształceni profesjonaliści na uniwersytetach, w organizacjach pozarządowych, dużych mediach i fundacjach filantropijnych są zdecydowanie bardziej progresywni kulturowo niż ogół społeczeństwa. Tymczasem politycy niemal wszystkich ugruntowanych partii — którzy zazwyczaj są wysoko wykształconymi profesjonalistami — są teraz bardziej proimigracyjni niż ich wyborcy. Dotyczy to nawet elit głównego nurtu prawicy. A kiedy niemal wszyscy w danej instytucji dzielą podobne wartości w spornych kwestiach, stronniczość się kumuluje.

Widzieliśmy to w kwestiach klimatycznych, gdzie wiele uwagi poświęcono negacjonizmowi po prawej stronie. Jednak znacznie mniej uwagi poświęcono alarmistycznym odczytaniom po lewej, sugerującym zbliżający się upadek cywilizacji, mimo że mainstreamowe projekcje nie mówią nic takiego. Widzieliśmy to wyraźnie w przypadku Covid i w kilku innych dziedzinach. Imigracja to kolejny podręcznikowy przypadek, który jak dotąd w dużej mierze uniknął tego rozliczenia.

Co próbuję i czego nie próbuję tu zrobić

Zanim skataloguję kilka powszechnych proimigracyjnych mitów, kilka niezbędnych wyjaśnień. Po pierwsze, choć błędne przekonania ludzi często wynikają po prostu z niewiedzy, a nie z celowego oszustwa, antyimigracyjna dezinformacja jest absolutnie realna. Część z niej, choć nie cała, jest szczególnie spiskowa i naprawdę niebezpieczna.4 Aby podać jeden prominentny przykład, Teoria Wielkiej Wymiany przedstawia imigrację jako całość jako celowy spisek “elit” mający na celu zastąpienie wszystkich białych ludzi, i była cytowana przez wielu sprawców masowych strzelanin. To nie jest w ogóle na tym samym poziomie co tendencyjny wykres w liberalnym artykule wyjaśniającym.5

Po drugie, i powiązane, większość proimigracyjnej i progresywnej komunikacji jest znacznie wyższej jakości dowodowej niż to, co dostajesz od skrajnie prawicowych influencerów czy radia. Nie twierdzę, że “strona progresywna” nigdy nie generuje destrukcyjnych mistyfikacji w innych kwestiach jak rasa i płeć. Ale przynajmniej jeśli chodzi o imigrację, przykłady, które omawiam, rzadko są całkowicie zmyślonymi historiami. Są subtelniejsze i bardziej prawdopodobne do odfiltrowywania lub udoskonalania, zanim dotrą do mainstreamu. Obejmują pozbawione kontekstu statystyki nagłówkowe, wyselekcjonowane studia przypadków lub cicho przesuwane punkty odniesienia, które sprawiają, że kompromisy znikają.

Po trzecie, nie chcę tu rozwodzić się nad popularnym retorycznym ruchem, że jakakolwiek opozycja wobec imigracji to “po prostu rasizm”. To jest twierdzenie normatywne, nie empiryczne.6 Jak pokazuję w mojej książce (patrz też Whiteshift Erica Kaufmanna), pod większością spójnych definicji rasizmu, nie jest to po prostu dokładne jako ogólny opis danych z nauk społecznych, mimo że rasizm oczywiście istnieje i ma znaczenie.

Zamiast tego chcę tutaj skatalogować zestaw (często domyślnych) przekonań empirycznych, argumentów i narracji, które trudno uzasadnić w świetle najlepszych dostępnych dowodów, ale które są powszechne wśród wysoko wykształconych proimigracyjnych elit, w tym lewicowych, a nawet umiarkowanych akademików, zwolenników i dziennikarzy w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. To są również rzeczy, w które sam wierzyłem wcześniej w mojej karierze lub do mówienia których byłem silnie zachęcany, aby “pomóc sprawie”. Zauważ, że dla poniższej listy, biorąc pod uwagę moją własną niedawną krytykę, że “imigracja nie jest po prostu jedną rzeczą, która ma efekty”, używam tego terminu w odniesieniu konkretnie do “bardziej liberalnych polityk imigracyjnych”.

1. “Imigracja polega na pomaganiu wrażliwym”

Jedną z najbardziej powszechnych mylących narracji po stronie proimigracyjnej jest to, że imigracja jest, w swej istocie, projektem humanitarnym. Ukryty obraz jest taki, że polityka imigracyjna dotyczy głównie tego, jak hojni jesteśmy gotowi być wobec wrażliwych, zmarginalizowanych outsiderów. W The Truth About Immigration, Zeke Hernandez nazywa to narracją “ofiary”, lustrzanym odbiciem znanej narracji “złoczyńcy” na skrajnej prawicy, w której imigranci to przestępcy lub złodzieje pracy. Obie są potężne, ale pomijają coś ważnego w tym, czym imigracja jest, nie tylko moralnie, ale w kwestii faktów.

Po pierwsze, większość imigrantów na świecie nie jest przypadkami humanitarnymi w ścisłym sensie. Trudno określić dokładny procent, ale mniej niż 20% wszystkich międzynarodowych migrantów to uchodźcy lub osoby ubiegające się o azyl, podczas gdy przytłaczająca większość przemieszcza się z powodu pracy, rodziny lub nauki. Jednak ta humanitarna mniejszość otrzymuje nieproporcjonalnie dużo uwagi od dziennikarzy i akademików, szczególnie spoza ekonomii.

Po drugie, imigranci, w tym wielu uchodźców i osób ubiegających się o azyl, nie są jedynie odbiorcami współczucia. Są pracownikami, konsumentami, podatnikami, sąsiadami i członkami rodzin, którzy kształtują interes narodowy krajów przyjmujących. Wiemy też, że większość krajów nie przyjmuje nawet osób ubiegających się o azyl wyłącznie z altruizmu — rządy tam dokonują własnych kalkulacji.

Jako ktoś, kto niedawno przeżył bezsensowną eskalację egzekwowania imigracyjnego w Charlotte, spotkał się ze złością nawet wśród wielu konserwatywnych mieszkańców, rozumiem atrakcyjność ramy humanitarnej. Nawet przed najnowszą ofensywą Trumpa w Minnesocie i gdzie indziej polityka imigracyjna była daleka od doskonałej, i ludzie zrozumiale chcą, żeby państwo przestało ich nękać. Ale z perspektywy ludzkiego dobrostanu, powstrzymanie nadużyć egzekwowania prawa czy zabezpieczenie prawa do azylu to za mało.

Największe zyski z migracji zarówno dla narodowego, jak i globalnego dobrostanu nie pochodzą z marginalnych korekt pakietów świadczeń czy praktyk egzekwowania w bogatych demokracjach. Pochodzą z umożliwienia znacznie większej liczbie ludzi przemieszczenia się ze źle zarządzanych, autorytarnych środowisk do wysoko produktywnych liberalnych demokracji w pierwszej kolejności — w sposób, który wyborcy mogą postrzegać jako sprawiedliwy i korzystny dla ich własnych społeczeństw. Powstrzymanie nadużyć egzekwowania może być do tego celu prostopadłe.

Ludzie, którzy akceptują ramę humanitarną, często też zapominają, że większość ludzi poza ich bańką jest bardzo inna. W mojej książce pokazuję, że wyraźnie humanitarnie zorientowane ramy i polityki imigracyjne — “powinniśmy przyjąć więcej ludzi po prostu dlatego, że potrzebują pomocy” — rezonują silnie z co najwyżej około 10 procentami elektoratu. Możesz się nie zgadzać osobiście, ale nawet większość wyborców lewicowych uważa, że polityka imigracyjna powinna, jak każda inna polityka w demokracji, priorytetyzować interes narodowy.

Dramatyczne historie o nadużyciach egzekwowania imigracyjnego zazwyczaj nie są wymyślone. Ale jest ciągłe skupienie na najbardziej dramatycznych przypadkach cierpienia. Grupy humanitarne zrozumiale wysuwają na pierwszy plan najgorsze tragedie. Dziennikarze ciągną do obozów i łodzi, nie do rutynowej mobilności pracowniczej. Politycy i filantropie mówią potem tak, jakby imigracja polegała głównie na dobroczynności. Rezultatem jest obraz, w którym imigracja “dotyczy” współczucia dla ofiar.

Jednak w rzeczywistości większość migrantów to zwykli ludzie przemieszczający się za pracą i rodziną, których obecność może być silnie w interesie krajów przyjmujących. Ostatecznie poczucie, że migracja dotyczy głównie przypadków humanitarnych i nadużyć, staje się elitarną dezinformacją.

2. “Imigracja jest korzystna dla wszystkich, wszędzie, za jednym zamachem”7

Gdy proimigracyjni zwolennicy odchodzą od framingu ofiary, często przeskakują do idei, że imigracja jest po prostu korzystna dla wszystkich zaangażowanych. George Borjas, na przykład, otwiera swoją książkę We Wanted Workers cytując krytykę Paula Colliera, że badacze społeczni stali się tak gorliwi w obalaniu ksenofobów, że “napinali każdy mięsień, by pokazać, że migracja jest dobra dla wszystkich”. Borjas idzie dalej i oskarża wielu badaczy o filtrowanie lub manipulowanie dowodami w celu wyolbrzymienia korzyści i bagatelizowania kosztów.8

Uważam, że Borjas i Collier mają rację, choć przesadzają. Większość poważnych badaczy, których znam, podsumowałaby swój pogląd mniej więcej tak: swobodniejsza imigracja ma tendencję do bycia silnie korzystną średnio, ale ta średnia ukrywa efekty dystrybucyjne. Niektóre grupy będą w gorszej sytuacji w krótkim lub średnim terminie i mogą wymagać kompensacji lub ochrony. To jest doskonale szanowna pozycja.

Problem polega na tym, że gdy ten pogląd przechodzi przez grupy rzecznicze, biura komunikacji i przychylne media, druga część często znika. To, co dociera do opinii publicznej, brzmi znacznie bliżej “imigracja jest dobra dla wszystkich, kropka. A jeśli jesteś członkiem poszkodowanej grupy lub martwisz się, że możesz być poszkodowany, jesteś złym człowiekiem.”

Z mojego własnego doświadczenia na warsztatach i konferencjach wielokrotnie widziałem, jak ustalenia, których nie można jednoznacznie odczytać jako “imigracja jest dobra”, były cicho bagatelizowane, przeramowywane lub usuwane z artykułów. Dobrze intencjonowani koledzy sugerowali, żebym złagodził lub usunął wyniki, które mogłyby “żywić skrajną prawicę”, nawet gdy estymacje były solidne. Słyszałem wyraźne rady, by nie podkreślać negatywnych wpływów fiskalnych, skoków przemocy związanych z konkretnymi porażkami politycznymi czy problemów integracyjnych w określonych kontekstach — nawet gdy były dobrze udokumentowane.

Wzorzec nie kończy się w sali seminaryjnej. Gdy bardziej uspokajające estymacje są tymi, które przetrwają recenzję i wewnętrzną weryfikację, organizacje rzecznicze umieszczają je w komunikatach prasowych i briefingach politycznych, pozbawionych niuansów. Dziennikarze następnie piszą artykuły “oto co mówią badania”, które prezentują te przefiltrowane wyniki jako pogląd konsensusu, a sympatyzujący politycy cytują te streszczenia, jakby oznaczały “imigracja nie ma przegranych”. Na każdym etapie przekaz staje się czystszy i mniej warunkowy.

Jednocześnie nie obala to wniosku, że netto efekt ekonomiczny większości typów imigracji jest wystarczająco pozytywny, by rozszerzenie imigracji było korzystne. Najpoważniejsze prace, jakie mamy, wskazują na duże korzyści netto z istniejącej imigracji i znaczne pole do liberalizacji, szczególnie w kanałach wykwalifikowanej pracy, jeśli polityki zostaną lepiej zaprojektowane. Prawda nie brzmi “imigracja jest w rzeczywistości zła”. Ale udawanie, że nasze swobodniejsze polityki są bezkosztowe i uniwersalnie korzystne, podważa zaufanie, gdy kompromisy w końcu stają się widoczne. Jak wszystkie polityki, imigracja tworzy zwycięzców i przegranych. Kłamstwem jest udawanie, że tak nie jest.

3. “Jeśli imigracja jest dobra w jednym przypadku, musi być dobra w innym”

Inny powiązany wzorzec wynika z tego, co niedawno nazwałem błędem “imigracji jako jednego pokrętła”. Jeśli artykuł naukowy pokazuje, że imigracja ma pozytywne efekty w jednym kraju lub kontekście, zwolennicy wnioskują, że imigracja nie stwarza poważnych problemów nigdzie indziej, lub przynajmniej, że przykłady wskazujące co innego są jedynie idiosynkratyczne.

Jeden powszechny ruch, na przykład, polega na wzięciu amerykańskich dowodów, że imigranci, w tym “nieautoryzowani imigranci” (lub “nielegalni cudzoziemcy”, jeśli trzymasz się litery prawa), popełniają mniej przestępstw niż rdzenni mieszkańcy, co jest prawdą w agregacie według wielu wysokiej jakości badań, takich jak niedawne prace Alexa Nowrasteha czy Abramitzky’ego i współautorów, a następnie użycie tego jako dowodu, że imigracja nie zwiększa ryzyka przestępczości nigdzie.

Można obserwować nadmierną generalizację w czasie rzeczywistym. Staranne badanie o jednym stanie USA (zazwyczaj Teksasie, bo mają więcej danych) staje się dobitnym postem na blogu. Ten post staje się arkuszem informacyjnym NGO z ogólnym nagłówkiem typu “immigrants commit less crime than natives.” Wkrótce lewicowy akademik lub publicysta nalega, że “imigracja nie zwiększa przestępczości” w Niemczech czy nawet na całym świecie, mimo że oryginalne badanie nigdy nie twierdziło tak uniwersalnego wyniku.

Ale efekty przestępczości imigracji zależą od tego, kto przyjeżdża, pod jakim statusem prawnym, jak działa egzekwowanie prawa i jak reagują społeczności przyjmujące. Fakt, że imigranci w Teksasie mają niższe wskaźniki skazań niż rdzenni mieszkańcy, mówi ci coś ważnego o tym kontekście. Sam w sobie nie rozstrzyga debat o gangach młodzieżowych w Szwecji, przestępczości z użyciem noży w Wielkiej Brytanii czy wzorcach napaści seksualnych w konkretnych niemieckich miastach.

Szerzej rzecz biorąc, wielu ludzi przesuwa się z twierdzenia normatywnego do empirycznego: ponieważ wszystkie istoty ludzkie mają równą wartość moralną — doskonale rozsądny pogląd moralny, który większość ludzi podziela — zakładają, że efekt każdego indywidualnego imigranta będzie taki sam jak każdego innego imigranta. To nie jest prawda; ekonomiczne i kulturowe efekty konkretnego imigranta lub grupy imigrantów wyraźnie zależą od tego, kto się przemieszcza, w jakim wieku, z jakimi umiejętnościami i znajomością języka, i do jakiego zestawu instytucji i społeczności.

4. “Imigracja jest dobra… chyba że jest tymczasowa”

Czwarte miejsce, gdzie kwitnie elitarna dezinformacja, dotyczy tymczasowej i cyrkulacyjnej migracji pracowniczej. Wielu progresywnych zwolenników powie, że imigracja jest ogólnie dobrą rzeczą, ale następnie zrobi silny wyjątek dla tymczasowych wiz pracowniczych, programów pracowników gościnnych i szczególnie państw Zatoki Perskiej. Dwuletni kontrakt bez ścieżki do obywatelstwa jest przedstawiany jako afront dla ludzkiej godności lub jako coś równoznacznego z przymusową pracą.

To nie jest prawda. Migranci mają własne zdanie na temat migracji tymczasowej, i wielu uważa, że poprawia ona ich życie. Istnieją też dobre dowody empiryczne w tej sprawie.

Michael Clemens, na przykład, przeprowadził rzadką randomizowaną ewaluację tymczasowego programu pracowników gościnnych, który wysyłał indyjskich pracowników do prac w Zatoce. Stwierdził ogromne zyski dochodowe dla tych, którzy migrowali, i żadnych dowodów na to, że średnio ich dobrostan był gorszy niż porównywalnych pracowników, którzy zostali w domu. Organizacje takie jak Center for Global Development i Labor Mobility Partnerships (LaMP) udokumentowały przypadek za przypadkiem, gdzie pracownicy czekają latami i płacą duże sumy za dostęp do “eksploatacyjnych” prac gościnnych, ponieważ alternatywa w domu jest znacznie gorsza. Migranci mają znacznie więcej informacji o swoich okolicznościach niż my.

Nic z tego nie ma na celu zaprzeczania realności nadużyć. Istnieje obszerna dokumentacja eksploatacyjnych praktyk rekrutacyjnych, konfiskowania paszportów i niebezpiecznych warunków pracy w częściach Zatoki i gdzie indziej. W Zatoce, w szczególności, wysoce nieuregulowane branże rekrutacyjne rutynowo zostawiają pracowników zadłużonych jeszcze przed przyjazdem, a ich wiza jest często powiązana z jednym pracodawcą, co czyni niezwykle ryzykownym składanie skarg lub odejście ze złej pracy. Podobne, choć znacznie mniej dotkliwe, dynamiki można również zaobserwować w obecnie kontrowersyjnym programie H-1B w Stanach Zjednoczonych, gdzie status pracowników jest efektywnie kontrolowany przez ich sponsorującego pracodawcę i gdzie udokumentowano nadużycia. To są poważne problemy wymagające odpowiedzi politycznych i egzekwowania, a nie romantyzowania.

Ale tutaj też działa proces informacyjny. Organizacje praw człowieka muszą podkreślać najgorsze nadużycia, by przyciągnąć uwagę i finansowanie. Dziennikarze zrozumiale skupiają się na najbardziej szokujących przypadkach. Politycy następnie reagują na te historie szerokimi potępieniami lub wręcz zakazami całych kategorii wizowych, zamiast pytać, czy programy można zreformować w sposób chroniący pracowników przy jednoczesnym utrzymaniu legalnych kanałów.

Co istotne, żadne z najgorszych nadużyć nie jest nieodłączne od samej idei wiz tymczasowych. Wynikają one z konkretnych wyborów projektowych dotyczących opłat rekrutacyjnych, zadłużenia, powiązania z pracodawcą, mechanizmów skarg i praw pracowniczych. I istnieją rzeczywiste przykłady krajów jak Korea Południowa zaostrzających te zasady i znacząco redukujących szkody, nawet jeśli nikt nie osiągnął doskonałości.

To łączy się bezpośrednio z szerszym kompromisem między prawami a liczbami, który wiele progresywnej komunikacji ma tendencję do wygładzania. Martin Ruhs, w The Price of Rights, argumentuje, że istnieje realne i często nieuniknione napięcie między tym, ilu migrantów kraj może przyjąć, a zakresem praw socjalnych, które może im realnie zapewnić. Nie musisz lubić tego kompromisu, ale nie możesz go wymazać życzeniowym myśleniem. Jeśli nalegasz, że wszyscy migranci muszą mieć natychmiastowy dostęp do szerokich świadczeń pieniężnych, bezpłatnej opieki zdrowotnej i pełnych praw politycznych, wielu wyborców będzie nalegać na przyjmowanie mniejszej liczby migrantów. Jeśli projektujesz systemy azylowe, w których ludzie są wpuszczani, ale potem przez długi czas pozbawieni prawa do pracy, podczas gdy państwo ich utrzymuje, szybko napotkasz limity fiskalne i polityczne.

Istnieją zatem dwie formy elitarnej dezinformacji. Pierwsza to zmoralizowana karykatura praktycznie całej migracji tymczasowej jako niedopuszczalnie wyzyskowej, zbudowana na najgorszych przypadkach i ignorująca ujawnione preferencje migrantów i faktycznie mierzone zyski dobrostanowe. Druga to milczenie na temat faktu, że zakazywanie lub stygmatyzowanie programów tymczasowych często kurczy legalne opcje dla dokładnie tych wrażliwych osób, o które rzecznicy twierdzą, że im zależy, popychając je ku nielegalnym szlakom, które są bardziej niebezpieczne, mniej regulowane i trudniejsze do monitorowania.

Bardziej uczciwy przekaz brzmiałby: migracja tymczasowa generuje ogromne zyski dla wielu pracowników, ale tworzy też realne ryzyko nadużyć. Właściwe pytanie nie brzmi, czy takie programy są z natury niemoralne, ale jak je regulować i wzmacniać pozycję pracowników, aby nadużycia były minimalizowane, a możliwości się rozszerzały.

Co ważniejsze: jeśli zależy nam zarówno na prawach migrantów, jak i na tym, ile osób może się w ogóle przemieszczać, musimy przyznać, że prawa nie są za darmo i projektować te kompromisy jawnie, zamiast udawać, że nie istnieją.

5. “Imigracja jest dobra… dezinformacja jest powodem, dla którego ludzie się jej sprzeciwiają”

Wierzę, że jednym z największych elementów dezinformacji wśród proimigracyjnych elit jest ironicznie idea, że ci, którzy się z nimi nie zgadzają, są głęboko zdezinformowani. To może być najbardziej pochlebne, ale mylące przekonanie w proimigracyjnych kręgach: idea, że powszechny sprzeciw wobec imigracji jest zasadniczo wynikiem dezinformacji lub ignorancji.

Oczywiście dezinformacja odgrywa pewną rolę. Wielu ludzi naprawdę nie zna podstawowych faktów o polityce imigracyjnej czy o samych imigrantach. Wykonałem prace pokazujące, że dawanie ludziom jasnych informacji o legalnych ścieżkach migracji może zmniejszyć wrogość w niektórych przypadkach.

Ale najlepsze dowody, jakie mamy, sugerują, że sama informacja nie może wyjaśnić masowego sprzeciwu. W istocie zwolennicy imigracji są równie skłonni do posiadania błędnych przekonań. W jednym z moich niedawnych artykułów, na przykład, stwierdzam, że błędne przekonania o polityce imigracyjnej są powszechne w całym spektrum politycznym, w tym wśród proimigracyjnych i demokratycznych respondentów. Wiedza nie jest wyłączną własnością jednej strony.

Korygowanie informacji nie sprawia też uniwersalnie, że ludzie stają się bardziej proimigracyjni. W innym niedawnym badaniu Laurenz Guenther pokazuje, że korygowanie niektórych powszechnych błędnych przekonań, takich jak liczba osób ubiegających się o azyl, może faktycznie zwiększyć sprzeciw wobec imigracji.9

Wygląda na to, że przekonywanie ludzi w kwestii imigracji jest trudne. Gdyby po prostu ludzie nie znali prawdy, można by oczekiwać plastycznych postaw. Zamiast tego postawy są dość stabilne, zakorzenione w głębokich wartościach dotyczących tożsamości narodowej, sprawiedliwości i ryzyka, i często reagują bardziej na percepcje kontroli niż na arkusze faktów.

Nie jest prawdą, że “gdybyśmy tylko lepiej kontrolowali środowisko informacyjne wokół imigracji, ludzie by zmienili zdanie”. Określanie przeciwników konkretnych reform imigracyjnych jako po prostu “zdezinformowanych” lub zindoktrynowanych propagandą jest samo w sobie mylące. Wymazuje realne różnice wartości i realne kompromisy, i sprawia, że wielu wyborców czuje się traktowanych z góry i przestaje ufać ekspertom i instytucjom.

Wyróżnienie honorowe. “Sposób, w jaki zarządzamy imigracją, jest już dobry… nie potrzebujemy lepszych polityk”

Zrobię tu coś, co może brzmieć dziwnie w tekście o proimigracyjnej dezinformacji, i skrytykuję zwolenników za niewystarczającą ambicję co do transformacyjnego potencjału imigracji.

Szczególnie w obliczu rodzaju drakońskich nadużyć, jakie widzimy teraz w Stanach Zjednoczonych, powszechny progresywny framing brzmi: “Imigracja już jest dobra. Naszym głównym zadaniem teraz jest walczyć o prawa tych, którzy są tutaj”. Gdy cała instytucja wydaje się zagrożona, być może sensowne jest nie skupiać się na rozszerzaniu, a tylko próbować przetrwać obecny chaos. To ogranicza skupienie do rozszerzania dostępu do wsparcia społecznego, ograniczania niesprawiedliwego egzekwowania i maksymalizacji praw politycznych obecnych rezydentów. Relatywnie mało uwagi poświęca się temu, ile więcej osób mogłoby się tu w ogóle przenieść w pierwszej kolejności.

Ten framing nie bierze się znikąd. Wyrasta z dekad badań pokazujących, że netto imigracja nie wywołała katastrof ekonomicznych ani społecznych, których wielu się obawiało. Ale gdy te ustalenia przechodzą z raportów technicznych do przekazu rzeczniczego i komentarzy medialnych, kwalifikator “netto” cicho znika. To, co pozostaje, to uspokajające hasło, że obecne polityki są już historią sukcesu, co utrudnia choćby dostrzeżenie, a tym bardziej debatę nad kontrfaktycznym światem, w którym znacznie więcej osób mogłoby się przemieszczać pod lepiej zaprojektowanymi zasadami.

Pomyśl o słynnych szacunkach, że otwarte granice mogłyby podwoić światowy PKB. Są oczywiście hipotetyczne i niemal z pewnością przesadzone. Ale nawet jeśli prawdziwe zyski są ułamkiem tego, wciąż są ogromne. Nawet dość ostrożne modelowanie skromniejszych liberalizacji zazwyczaj pokazuje zyski mierzone w kilku punktach procentowych światowej produkcji, a na poziomie indywidualnym rutynowo widzimy migrantów wielokrotnie zwiększających swoje zarobki po prostu dzięki przeprowadzce.

Te zyski dochodowe przekładają się na lepsze zdrowie, edukację i możliwości nie tylko dla samych migrantów, ale również dla ich rodzin i społeczności poprzez przekazy pieniężne i inwestycje. A korzyści nie są tylko “prywatne” dla obcokrajowców. Gdy ludzie przemieszczają się ze środowisk o niskiej produktywności do środowisk o wysokiej produktywności w ramach zdrowych polityk, poszerzają bazę podatkową, pomagają utrzymać starzejące się populacje, obsadzają niedostatecznie obsadzone usługi i, być może najważniejsze, przyczyniają się do innowacji w krajach przyjmujących. Nie widzę jednak, by wielu proimigracyjnych zwolenników poważnie przemyślało lub w ogóle mówiło o tych punktach.

Na podstawie mojego własnego życia mogę zaświadczyć, że to nie jest abstrakcja. Gdybym został w sowieckiej Rosji, gdzie akurat się urodziłem, istnieje duża szansa, że zostałbym wcielony do bezsensownej wojny zamiast pisać to teraz jako profesor z tytułem stałym. Różnica między moją rzeczywistą a kontrfaktyczną produktywnością i szansami życiowymi nie wynika z jakiejś “magicznej ziemi”. Wynika z różnicy między życiem w państwie wyzyskującym a życiem w rozsądnie funkcjonalnej liberalnej demokracji i gospodarce rynkowej z rządami prawa. Ta różnica jest dobra dla mnie, ale — przynajmniej jak chcę wierzyć — jest też dobra dla Stanów Zjednoczonych, kraju, który teraz nazywam domem. Płacę tu znaczne podatki, kształcę młodzież i szerzę wśród moich przyjaciół i krewnych w Europie (którzy tego rozpaczliwie potrzebują) przesłanie o znaczeniu takich rzeczy jak wolność słowa. Innymi słowy, w USA mogę wykorzystać swoje umiejętności, zamiast je marnować.

Aby odblokować większą mobilność, czasem możemy musieć zaprojektować kategorie statusu i zasady świadczeń, które nie sięgają maksymalistycznych pakietów praw, ale nadal spełniają podstawowe standardy godności i sprawiedliwości. Oznacza to otwarte mówienie o tym, które prawa muszą być zagwarantowane natychmiast, które mogą być rozsądnie wprowadzane stopniowo i jak sfinansować je, nie wywołując reakcji, która całkiem zamyka granicę.

Jak niedawno powiedziałem Kelsey Piper do jej tekstu w The Argument, mam mało cierpliwości dla twierdzeń, że nie musimy zmieniać polityki imigracyjnej, bo “wszystkie badania pokazują, że imigracja już jest dobra”. Jeśli udajemy, że obecne polityki są bliskie optymalnych, zaślepiamy się na kontrfaktyczny świat, w którym znacznie więcej osób mogłoby się przemieszczać, pracować i prosperować. To też jest rodzaj elitarnej dezinformacji — uspokajający dla ludzi, którzy już mają właściwy paszport, ale głęboko mylący co do tego, co naprawdę jest stawką.

Dlaczego elitarna dezinformacja ma znaczenie dla przyszłości imigracji

Więc dlaczego poświęcać cały ten czas na krytykowanie ludzi, którzy są w większości po “mojej stronie” debaty imigracyjnej? Dlaczego robić to teraz? Ponieważ choć opór wobec niesprawiedliwego egzekwowania jest konieczny, nie jest wystarczający. Elitarna dezinformacja wciąż jest dezinformacją i jest korozyjna, nawet gdy mierzy w rzekomo szlachetne cele.

Moim zdaniem imigracja jest zbyt ważna, by opierała się na kruchych półprawdach. Dla wszystkich nas, którzy chcemy widzieć lepsze polityki imigracyjne stabilne w czasie, potrzebujemy polityki uczciwych kompromisów. To oznacza:

Liberalne elity nie muszą ukrywać złowieszczego sekretu o imigracji. Prawda jest wystarczająco potężna. Trudna część polega na powiedzeniu jej wprost, nawet gdy jest sprzeczna z naszymi własnymi narracjami, a następnie wykonaniu ciężkiej pracy projektowania lepszych polityk, które są zarówno humanitarne, jak i wyraźnie korzystne dla większości obywateli. Jeśli nam się to uda, nie będziemy tylko bardziej uczciwi. Będziemy mieli też większą szansę na uczynienie imigracji wystarczająco popularną, by przetrwała.

Podziękowania: chciałbym podziękować Lauren Gilbert, Laurenzowi Guentherowi, Abby ShalekBriski, Venkateshowi V Ranjanowi, Rebekah Smith i Mike’owi Riggsowi za przeczytanie i przemyślane skomentowanie wcześniejszych wersji tego tekstu.

  1. Ponieważ jesteśmy w internecie, muszę powtórzyć, że powiedzenie, iż niektóre polityki są lepsze od innych dla krajów przyjmujących, nie jest twierdzeniem o wewnętrznej wartości żadnego indywidualnego migranta. Jest to twierdzenie o tym, które ścieżki prawne, spośród których rządy muszą wybierać, są bardziej prawdopodobne, by być politycznie zrównoważone i szeroko korzystne w praktyce. 

  2. Zauważ jednak, że ta stronniczość prawdopodobnie nie jest bardzo duża, ani znacznie większa niż w innych dziedzinach

  3. Nie próbuję tu argumentować “obie strony są jednakowo złe”. Istnieją już setki tekstów obalających mity antyimigracyjne, kontrujących natywistyczną propagandę i ujawniających skrajnie prawicowe kampanie dezinformacyjne, z których część była bezpośrednio powiązana z masową przemocą. W przeciwieństwie do tego, niemal nikt nie próbował skatalogować mylących twierdzeń na temat imigracji z proimigracyjnej perspektywy, mimo że dynamika jest bardzo podobna do tego, co teraz widzimy wokół klimatu i wielu innych kwestii

  4. Tak jak Noah Smith, po prostu nie mogę się otrząsnąć z całej mistyfikacji “Haitańczycy jedzą koty” z 2024 roku. Haitańscy imigranci przestrzegający prawa w Springfield w stanie Ohio, którzy żyli i pracowali spokojnie, nagle zostali zamienieni w viralową historię, że “kradną i jedzą zwierzęta domowe” — kłamstwo nagłośnione przez skrajnie prawicowe konta i powtórzone na scenie mainstreamowej debaty prezydenckiej. Lokalna policja i republikańscy urzędnicy potwierdzili, że nie ma dowodów na nic z tego, a jednak plotka wywołała groźby i przeraziła już i tak wrażliwą społeczność, w tym wielu urodzonych w kraju konserwatystów, którzy tam mieszkają — tylko po to, by ktoś mógł zdobyć krótkoterminowy punkt polityczny, który “wydawał się” kierunkowo słuszny. 

  5. W moim niedawnym artykule z Jamesem Dennisonem dokumentujemy, jak rozpowszechnione jest to przekonanie wśród niemieckiej opinii publicznej. Jak pokazujemy, jednym z powodów jego sukcesu jest to, że zwolennicy wśród populistycznych polityków często polegają na strategii motte-and-bailey: promują silną spiskową wersję narracji, by zmobilizować swoich wyborców (“elity” to zaplanowały), ale wycofują się do słabszej empirycznej wersji (po prostu trendy demograficzne), gdy są kwestionowani w wersji silnej. 

  6. Rozsądni ludzie mogą się nie zgadzać co do tego, jak rozważać kompromisy między kwestiami humanitarnymi, sprawiedliwością dystrybucyjną, zmianami kulturowymi i interesem narodowym. Nazywanie kogoś “zdezinformowanym” za to, że kładzie większą wagę na jedną z tych wartości, jest błędem kategorii. 

  7. Średnio. Mogą obowiązywać warunki. 

  8. Zauważ, że sam Borjas, szczególnie w swoim zaangażowaniu publicznym, mógł zrobić odwrotnie — wyolbrzymiając koszty i bagatelizując korzyści z imigracji. 

  9. Jestem świadom kilku podobnych artykułów prezentowanych na konferencjach, które wskazują w tym samym kierunku. Jak można się teraz domyślić, żadna z tych prac nie została opublikowana ani nie trafiła do prominentnych publicznych debat na ten temat. 

Pierwotnie opublikowano na Substack.
To tłumaczenie zostało wykonane z pomocą AI i może nie w pełni oddawać oryginalne treści. Proszę odnieść się do angielskiej wersji na Substack jako tekstu wzorcowego.
Sugerowany sposób cytowania
Kustov, Alexander. 2026. "The Uncomfortable Truths About Immigration." Popular by Design, January 22, 2026. https://alexanderkustov.substack.com/p/the-uncomfortable-truths-about-immigration